biala6

Czasem lepiej nie walczyć…

Ruszyło. Minister MSWiA Mariusz Błaszczak zarządził kontrole obozów harcerskich a internet zalewa fala hejtu na temat organizatorów takiej formy wypoczynku. Harcerze to, harcerze tamto. Jak sobie z tym poradzić, zwłaszcza w sytuacji, gdy jesteśmy praktycznie sami?

Stała się tragedia. Ogromna tragedia. Współczuje rodzicom tych dziewczynek, myślę o nich często. Wysyłasz dziecko na wakacje. Chcesz, żeby było szczęśliwe, żeby robiło to, co kocha. I nie wraca. Sam jestem rodzicem, też wysyłam dzieci na obozy, ale nie jestem sobie wyobrazić dramatu, jaki przeżywają rodzice w takiej sytuacji. Co czują w tej lawinie myśli, rozpaczy, złości, strachu. Jakie mają wnioski?
Czytałem dziesiątki relacji z tej feralnej nocy w Suszku, wypowiedzi kadry, ale i uczestników obozu. Czytałem wypowiedzi Przewodniczącej ZHP, jak i Przewodniczącego ZHR-u. Oglądałem zdjęcia, filmiki – jak każdy. Te drzewa leżące na płachtach od namiotów, te poniszczone elementy pionierki. Nie o dramacie chcę dzisiaj napisać, ale o tym, co z niego może wyniknąć.
Nie chcę walczyć szabelką na mikroblogu z falą hejtu, z pojawiającymi się w mediach nieodpowiedzialnymi wypowiedziami polityków, bo są poniekąd naturalne. Takie czasy. W internecie każdy jest najmądrzejszy, zwłaszcza, jeśli występuje anonimowo. Łatwo jest powiedzieć, że wychowawcy nie śledzili prognoz, oburzać się i pytać, kto pozwolił na organizację obozów w takim miejscu. Łatwo oblać żółcią. Ale nie zatrzyma tego żaden apel. Nie podoba mi się reakcja rządu, a zwłaszcza zapowiedź ministra Błaszczaka o kontrolach obozów. Poszedł po najniższej linii oporu. Z drugiej strony, co miał powiedzieć? Jest ministrem, politykiem. Dba przede wszystkim o to, by nikt nie zarzucił mu bezczynności. Musiał zareagować, pokazać, że coś robi. Same kontrole nie oznaczają jeszcze dramatu. Ba, mogą mieć nawet dobrą stronę. Może wyczulą niektórych organizatorów obozów na przestrzeganie przepisów p. poż. Jeśli dzięki tym kontrolom staniemy się lepsi, uważniejsi, tak na przyszłość, to dobrze.
Obawiam się jednak czegoś gorszego. Czegoś, o czym nie mówi się głośno, ale co gdzieś z tyłu głowy ma każdy wieloletni instruktor i organizator obozów. Że te kontrole przerodzą się w publiczny lincz na harcerstwie, zakończony kolejnym zaostrzeniem przepisów, utrudniającym organizację obozów.
A trzeba wiedzieć, tu zwracam się do rodziców, lub osób spoza harcerstwa, których wiedza na temat obozów zatrzymała się w czasach, kiedy sami na nie jeździli, albo nie jeździli wcale i nie mają wiedzy a jedynie wyobrażenia, że dużo się zmieniło. Bardzo dużo. Zorganizowanie obozu już dziś jest arcytrudne a spełnienie setek formalności przyprawia o zawrót głowy nawet najbardziej doświadczonych instruktorów. Jest o niebo trudniejsze od np. zorganizowania kolonii w domkach letniskowych albo w ośrodku wczasowym. Formalności do spełnienia jest o wiele więcej. To już nie te czasy, że jechało się nad jezioro, szukało polany, dzwoniło do sołtysa i rozbijało namioty. Formalności jest bez liku: od zgody kuratorium oświaty, poprzez badania wody przez sanepid, poprzez odbiór instalacji elektrycznej (jeżeli jest prąd na obozie) przez osoby uprawnione. Do tego dochodzą kontrole kuratorium, sanepidu, władz harcerskich. Nie ma samowolki. Wszystko to powoduje, że dzisiaj tylko najwytrwalsi podejmują się wyzwania, jakim niewątpliwie jest organizacja obozu. Ale to wątek poboczny – na zupełnie inny temat. Jeszcze tylko wspomnę, że nie ma tu kokosów, nikt nie robi tego dla pieniędzy. Zresztą, wystarczy porównać ceny obozów harcerskich w stosunku do np. cen obozów sportowych czy kolonii wypoczynkowych. W większości przypadków są wyraźnie tańsze.
Do czego zmierzam? Z relacji kadry ZHR wynika, że obóz w Suszku został zatwierdzony a organizatorzy dopełnili wszelkich formalności. Czyli nie było tam mowy o samowolce. Można wylewać żółć w internecie i pisać, że nie śledzili ostrzeżeń pogodowych Łowców Burz. Pytanie, czy instruktor ZHR-u czy innej organizacji ma obowiązek śledzić doniesienia – z całym szacunkiem – jakiegoś stowarzyszenia? Dlaczego nie otrzymali oficjalnego komunikatu z centrum zarządzania kryzysowego?
Na fali hejtu pojawiają się pytania, dlaczego w ogóle obozy są organizowane w lasach? Ano dlatego, że obcowanie z przyrodą, lasem, to podstawa harcerskiego wychowania. Mówi o tym jeden z punktów Prawa Harcerskiego, jest to elementem metody harcerskiej (uczenie w działaniu). Wreszcie – jest to istota puszczaństwa, czyli idei, która jest płucami harcerstwa. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że obóz to najważniejszy punkt programu pracy drużyny, czas podsumowania jej całorocznych działań, to odpowiedź chyba nasuwa się sama.
Można zamiast ogniska zrobić spotkanie przy lampie LED, można elementów pionierki uczyć nie w lesie, a na polanie u Tomka (Jacka, Agnieszki czy Łukasza), bo jego rodzice mają duży ogród. Ale to tworzenie pozorów, atrapy harcerstwa. Czegoś, co nijak się ma do metody harcerskiej.
Nie zabijajcie nam, drodzy politycy, wszelakiej maści inspektorzy, kontrolerzy, istoty naszego ruchu, który w Polsce działa nieprzetrwanie od ponad stu lat. Bez lasu nie ma harcerstwa.
Pozostaje pytanie, co my możemy zrobić, żeby do tego nie dopuścić? Kontrole, jak wspomniałem, nie muszą zakończyć się czymś złym. Spróbujmy odwrócić sytuację. Przekonać rząd, władze samorządowe, że – po pierwsze – była to katastrofa olbrzymich rozmiarów, niespotykana dotąd w Polsce. Że zginęli nie tylko harcerze w namiotach, ale też inni ludzie, w swoich domach. To przecież szczera prawda.
I wreszcie, że bardziej niż kolejny bat nad głową, potrzebna nam pomoc. Zwykła, ludzka, wynikająca z życzliwości. Pomoc na wielu płaszczyznach: w transporcie sprzętu, w zorganizowaniu magazynów, w znalezieniu miejsca na obóz, ale i pomoc w znalezieniu środków na szkolenie kadry, by miała odpowiednie kwalifikacje, itp. Przekonanie rządu to zadanie w większości dla naszych władz naczelnych, ale my – drużynowi, instruktorzy hufców – możemy też dołożyć cegiełkę: zacząć od zbudowania dobrych relacji z rodzicami harcerzy. Pokazania im, że harcerstwo jest dobre. Zbudowania całych zastępów dorosłych zwolenników harcerstwa. I nie irytujmy się na media, że piszą o wypadku – wszak to ich powinność, nie denerwujmy się na kontrole. Poczekajmy, aż fala hejtu opadnie, a przez ten czas przygotujmy się do rzeczowej (podkreślam – rzeczowej) dyskusji na ten temat. Przekonajmy innych, że harcerstwo nie jest fanaberią dużych chłopców w krótkich spodenkach, ale poważną organizacją wychowawczą, niezwykle cenną, trwale wpisaną w historię naszego kraju. A przekazywane przez nie wartości, czy to w ZHP czy w ZHR, do dziś są ponadczasowe.
Czuwaj!
phm. Robert Zapora

16 myśli nt. „Czasem lepiej nie walczyć…”

  1. To ogromne nieszczęście powinno być początkiem jeszcze lepszej organizacji Stałych Letnich i Leśnych Obozów Harcerskich. To powinien być początek doskonałej organizacji Obrony Obywatelskiej, Doskonałego Zorganizowania Społeczności lokalnych przygotowanych w działaniu dla Obrony Społeczeństwa przed Kataklizmami i Aktami Terroryzmu. Harcerstwo teraz kiedy ponad 8 milionów młodych chłopców nie zostało wojskowo przeszkolonych ma zasadnicze znaczenie by młodzi ludzie byli zaradni, samodzielni i umiejący stanąć w szeregu i podporządkować się rozkazom. To Harcerstwo było i jest podstawą i pomostem do wychowywania ludzi na Aktywnych Obywateli i Żarliwych Patriotów.

    1. Absolutnie nie. Harcerstwo nie jest po to, żeby zasilać paramilitarne organizacje jednego czy drugiego ministra. Z terroryzmem nie walczy się uzbrojonymi cywilami tylko rozwiązaniami systemowymi. Pożenienie harcerstwa z obroną terytorialną to jest głupi, szkodliwy i nieodpowoedzialny pomysł.

      PS. Polecam poczytać o zasadach kapitalizacji w języku polskim.

    2. Niestety taka sytuacja może się powtórzyć podczas kolejnych obozow.Nie mamy wplywu na pogodę.Mozemy jedynie np rozbijac namioty wśrod niskich drzew np w sadzie albo na łąkach.

  2. Teraz trzeba uważać, żeby nie było przegięcia w drugą stronę, wydarzyło się nieszczęście, ale nie można przez to skreślać obozów, ich organizacji i twórców. Sama jeździłam w młodości na takie obozy i przypuszczam, że te harcerskie są lepiej zorganizowane i zabezpieczone niż inne robione pod namiotami.

  3. Mnie bardziej od odpowiedzialności organizatorów obozu, które były organizowane w tej formie „od zawsze”, bardziej zastanawia jak działa w Polsce ostrzeganie o kataklizmach. Ja sama często jeżdżę z dziećmi na wakacje pod namiot i niejedną burzę w nim przeżyłam. Powinna być jednak jakaś jednostka, która śledzi te informacje i przekazuje je dalej – mieszkańcom miast, wsi, właścicielom pól namiotowych czy organizatorom obozów. Wszak – jak wspomniałeś – to nie samowolka, a zarejestrowany i odebrany p.poż. obóz. Jeśli idzie kataklizm, powinno być jakieś centrum ostrzegania, a informacja o nim winna być przekazywana osobiście, a nie przez media.

  4. Moja sześcioletnia Córka w tym roku po raz pierwszy pojechała na obóz. Co prawda nie harcerski, ale przygodowy, pod namiotami, w lesie, na bazie harcerskiej. W tym samym miejscu nieco wcześniej spędziłam tydzień z moim niespełna rocznym Synem – też pod namiotem, w lesie. Nie śledziłam informacji pogodowych, bo w ogóle sporadycznie używałam telefonu (komputera i innych urządzeń w ogóle). Byliśmy tam również w czasie, kiedy szalała nawałnica w Suszku.
    Wiem, że ten czas, to najlepsze, co mogłam zaproponować moim dzieciom na wakacje. Bo obcowanie z przyrodą, samodzielny obóz (z myciem menażek, samodzielnym ogarnianiem siebie i swoich rzeczy, itp.), czas spędzony z przyjaciółmi, na powietrzu i „w ruchu”, wieczory przy gitarze, za to bez prądu, są ważne dla rozwoju nie tylko zuchów, czy harcerzy, ale każdego dziecka. A taki czas spędzony w lesie jest równie (jeśli nie bardziej) wartościowy, co budzące ostatnio spory zachwyt, modne, alternatywne formy edukacji, w tym „leśne przedszkola/szkoły”.
    Natomiast, co do wszechwiedzących komentatorów internetowych – moja cała rodzina podobnie spędzała wakacje. Może dlatego, kiedy wydarzyła się tragedia w Suszku, odebrałam kilka telefonów z pytaniami czy wszystko w porządku, ale nikomu z nas przez myśl nie przeszło, żeby w związku z tym dyskutować, szukać winnych, czy zabronić Córce planowania przyszłorocznego wyjazdu na obóz.
    Oby nikt nie wpadł na pomysł zamknięcia naszej „ulubionej miejscówki” obozowej i Młoda mogła się cieszyć leśnymi przygodami w koejnych latach :)
    A innym rodzicom mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że obozy, to najlepsza szkoła życia, jaką można „zafundować” dziecku :)

  5. Mój syn był w tym roku na obozie harcerskim, w środku lasu na Kaszubach. wrócił do domu tydzień przed tragedią w Suszku.
    Zwyczajnie, po matczynemu będę się bała jeśli wyjedzie w przyszłym roku i już zastanawiam się jak można zabezpieczyć się przed takim wydarzeniem.
    Rozbić namioty na polanie?
    Zabezpieczyć miejsce ewakuacji w postaci zaprzyjaznionej stodoły?
    Jakie macie pomysły?

    1. Wkręcanie Harcerstwa w obronę torytorialną jest pomysłem z założenia chorym, jak sama z resztą obrona terytorialna – pomysł spóźniony o co najmniej 30 lat…. nie do nadrobienia, może istnieć tylko w umyśle który istnieje w realiach przeszłości…….

  6. Brak powiadomieńia tak podobno wyjaśnił dyrektor Wydz.Bezpieczeńtwa i Zarządzania w chojnickim starostwie, (cyt. z :http://www.chojnice.com) :
    Wielką nieodpowiedzialnością wykazał się też cytowany przez Gazetę Pomorską w Chojnicach dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania w chojnickim starostwie Andrzej Nogal. Nie wysłał on otrzymanej z Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego o godz. 14.27 informacji o zagrożeniu i komunikatu o możliwości wystąpienia gwałtownych burz do poszczególnych gmin w powiecie chojnickim, gdyż… w starostwie nie było już wszystkich pracowników, a komputery były już wyłączone.

    No tak, w końcu zbliżał się długi weekend, co tłumaczy też brak jakichkolwiek komunikatów przed nawałnicą, w jej trakcie lub już po nieszczęściu na stronie internetowej czy kanałach społecznościowych. Przez siedem dni od środy 9 sierpnia do środy 16 sierpnia powiat nie zamieścił żadnej informacji dla mieszkańców. Żadnej! A jak było z brakiem informacji dla mieszkańców ze strony odpowiedzialnego za bezpieczeństwo dyrektora? Jeśli nie wysłał e-maili, bo komputery były wyłączone, to może chociaż wykonał telefony, by przestrzec włodarzy poszczególnych gmin?

    - Ja i pan starosta dostaliśmy powiadomienia na nasze komórki. To tzw. alert. Nie było jednak sensu nigdzie dalej dzwonić. To już było przecież po 15, wszystkie urzędy i tak już nie pracowały. Co mieliśmy z tym zrobić? Nie było przecież do kogo i jak, bo było już po godzinach pracy – tłumaczy na łamach gazety Nogal, który dodał też, że tego typu komunikaty otrzymywał często i się nie sprawdzały.”

    Widać zdaniem dyrektora sytuacje kryzysowe mogą sie zdażać wyłącznie w dni robocze w godzinach 8-15.

  7. W czasie gdy przechodziła nawałnica byliśmy z dziećmi (4 i 7 lat) na campingu nad j. Wdzydze – względnie niedaleko Suszku. Pod namiotem. Nie siedzieliśmy w internecie, nie mieliśmy radia. Wiedzieliśmy, że idzie burza, ale pomyśleliśmy – ok, pobłyska się i przejdzie, może nawet pójdzie bokiem. Niestety nie poszła. Była tak rozległa że nie było szans, żeby przeszła. Na szczęście nic się nam nie stało, choć w pewnym momencie byłam przekonana, że to się nie może dobrze skończyć. Mój siedmioletni syn leżał zwinięty pode mną w kulkę i płakał ze strachu. Do czego jednak dążę – coraz bardziej bulwersuje mnie fakt, że nie było ostrzeżeń. To są Kaszuby – tam co kawałek są pola namiotowe, różne obozy. Dlaczego nie było informacji o rozmiarach nadchodzącej nawałnicy? My byliśmy na sporym campingu, gdybyśmy wiedzieli schowalibyśmy się choćby w budynku restauracji. Nawałnica uderzyła bardzo gwałtownie, z ogromnną siłą – w tym momencie żadna ewakuacja już nie była możliwa bo wszystko dookoła latało :/

  8. Moja córka w tym roku była po raz pierwszy na obozie harcerskie organizownym przez ZHR, wróciła bardo zadowolona z bagażem nowych doświadczeń. Juz zaplanowała kolejny wyjazd w przyszłym roku. Zamiast szukać winnych w gronie organizatorów obozu w Suszkach, rozliczac ich i osądzać, wprowadzamy działania zapobiegawcze na przyszłość, tak aby wszyscy mieszkancy i uczestnicy obozów czuli się bezpiecznie. Popatrzmy na ogrom zniszczen/tragedii.

  9. Dodałabym jeszcze, że wspomniane stowarzyszenie Łowcy Burz wielokrotnie wydawało ostrzeżenia, czy komunikaty (zwał jak zwał) o nadciągających ogromnych nawałnicach. Jestem teraz na Pomorzu, jakieś 40 km od rejonu, który dotknęła nawałnica. Tego feralnego dnia nawet tu burza była taka, jakiej w całym swoim życiu nie spotkałam. Łowcy Burz po tragedii w Suszku jeszcze dwukrotnie ostrzegali przed podobnymi nawałnicami jak 11/12.08. Ani razu ich prognozy się nie sprawdziły: raz zagrzmiało, za drugim nawet deszczu i wiatru nie było.
    Jakieś stowarzyszenie raz trafiło z prognozą na nieskończoną liczbę komunikatów i teraz usiłuje zaistnieć traktując śmierć dwóch harcerek jako trampolinę do sławy. Niestety niszczą przy tym ideę harcerstwa, a i przyczyniają się do wychowania pokolenia wygodnickich i roszczeniowych leni, których i tak już mamy aż nadto.
    Mój syn w czasie nawałnicy był na obozie. Też na Pomorzu. Przeżyłam chwile grozy, kiedy nie mogłam dodzwonić się opiekunów, by dowiedzieć się, czy wszystko w porządku. Za rok znów pojedzie na obóz, jeśli zechce.

  10. Kto nie był na obozie to nie wie co mówi. Hejty na bok. Może potem będzie czas zając się hejterami. Teraz trzeba myśleć o instruktorach i opiekunach. Po pierwsze, żeby nikt ich nie próbował wmanewrować w odpowiedzialność. Po drugie żeby nie myśleli o wszystkim do końca życia. A już w ogóle żeby się o to nie obwiniali. Uratowali życie 150 osobom. Trzeba o tym trąbić cały czas. To wielka sprawa. Lepiej nie można było tego zrobić. Niewiele obozów ma tak wyszkoloną i liczną opiekę medyczną jak była w Suszku. Druga sprawa to obozy w przyszłości. Słyszałem już, że w dwa dni po rozpoczęciu kontroli na żądanie kontrolerów przenieśli jakiś obóz z namiotów do klas szkolnych. Gdzie indziej podczas kontroli Pani z sanepidu miały pretensje o to, że na ścieżkach leżą gałęzie (w lesie). TEŻ JESTEM DALEKI OD POLITYKI W HARCERSTWIE ALE PARADOKSALNIE TYMI KANAŁAMI MOŻNA ZABLOKOWAĆ NAJGŁUPSZE POMYSŁY, KTÓRE RAZ NA ZAWSZE POGRZEBIĄ IDEĘ OBOZÓW. JEST PARU HARCERZY W PARLAMENCIE I RZĄDZIE. W TYM PRZYPADKU ZHR I ZHP POWINNY DZIAŁAĆ WSPÓLNIE.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>